Strzyża – plan budowy malarni-lakierni

with Brak komentarzy

W poniedziałek, 14 VI, odbyło się spotkanie na Strzyży w Wyższej Szkole Bankowej w sprawie powstającej w zajezdni Wrzeszcz malarni-lakierni dla tramwajów. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele inwestora (Gdańskie Autobusy i Tramwaje), wykonawcy (firmy SOSNOWSKI – wyposażenie warsztatów i SKP oraz myjni) oraz mieszkańcy, w tym Rada Dzielnicy Gdańsk Strzyża i społeczny komitet NIE lakierni w Strzyży.

Nieznającym sprawę przytoczę naszą (Lepszego Gdańska) informację prasową:

* * *
Na terenie zajezdni tramwajowej Wrzeszcz w dzielnicy Strzyża planowana jest budowa malarni-lakierni dla tramwajów. Do tej pory Gdańskie Autobusy i Tramwaje nie posiadają takiego urządzenia.
Mamy szereg wątpliwości dotyczących tej inwestycji. W trybie dostępu do informacji publicznej uzyskaliśmy jako Lepszy Gdańsk zestaw dokumentów, które służą do opracowania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację przedsięwzięcia. Do otrzymanych raportów i analiz mamy szereg zastrzeżeń dotyczących sposobu wykonania pomiarów i symulacji oddziaływania na środowisko. W szczególności wątpliwości budzi pomiar hałasu, który nie uwzględnia wszystkich jego źródeł, brak informacji na temat uciążliwości odorowej czy brak uwzględnienia mikrotopografii (sąsiedztwo wiaduktu kolejowego i planowana zabudowa dawnego Okazu – czynniki zmniejszające przewietrzenie). Zajezdnia jest otoczona zwartą zabudową, z jednej strony przylega do niej szkoła, z drugiej – przedszkole.
Osobnym problemem jest brak rzetelnej informacji dla mieszkańców. Gdy trzy lata temu rozpoczęto budowę nie poinformowano oficjalnie Rady Dzielnicy, a okoliczni mieszkańcy o składaniu uwag do planów dowiadywali się z pojedynczych kartek na drzewach. Taki stan zaowocował postępowaniem toczonym przed sądem administracyjnym i w konsekwencji wstrzymaniem budowy.
Według deklaracji inwestora malarnia ma tu stać jedynie tymczasowo, do czasu budowy nowej zajezdni na Ujeścisku. Ta ostatnia ma szansę powstać w ciągu kilku lat. Czy zatem gospodarne jest wykonywanie dużej inwestycji tylko na krótki czas, skoro do tej pory GAiT obywały się w ogóle bez malarni? A może, wbrew deklaracjom, lakiernia ma pozostać na stałe na Strzyży?
Mimo tego nie jesteśmy bezwzględnie przeciwni budowie tego obiektu. Chcemy jedynie, by nie zagrażał on mieszkańcom, oraz by otrzymali oni rzetelną informację, oraz by miasto traktowało ich jako partnerów do rozmowy.

* * *
Spotkanie przebiegło w bardzo gorącej atmosferze, zwłaszcza po stronie mieszkańców było bardzo wiele emocji, zapewne zbyt wiele. Z drugiej jednak strony warto przypomnieć, że spotkanie odbyło się w ramach mediacji, które nakazał sąd – samo w sobie jest to niezbyt stosowne, by taki organ miał więcej zrozumienia dla partycypacji demokratycznej niż samorząd gminny. Obecni zresztą na spotkaniu przedstawiciele GAiT i Sosnowskiego sami dystansowali się od obowiązków związanych ze społeczną kontrolą i partycypacją, twierdząc, że są prywatnymi inwestorami (Sosnowski) lub pracownikami spółki (GAiT), na co sam im przypominałem, że GAiT nie jest zwykłą spółką, a podmiotem poddanym kontroli społecznej jako należący w całości do miasta, o czym mówi choćby prawo zamówień publicznych czy ustawa o dostępie do informacji publicznej.

Dalsze rozżalenie wywołały deklaracje, że nie bierzemy udziału w spotkaniu konsultacyjnym, a informacyjnym – wywołało to wrażenie, jak gdyby wszystko zostało już ustalone, a strona społeczna (w tym Rada Dzielnicy) nie ma na nic wpływu. Niestety, wpisuje się to w ciąg działań miasta, które nie potrafi rozmawiać o swoich pomysłach – nawet tych, które ja sam uważam za słuszne – z gdańszczankami i gdańszczanami, przykładem mogą tu być losy tramwaju GPW, którego bardzo ciekawa koncepcja poprowadzenia przez ul. Bohaterów Getta została zastopowana przez mieszkańców, którzy o poprowadzeniu tramwaju pod oknami dowiedzieli się z radia. W ten sposób potrzebna miastu trasa utknęła bezterminowo w protestach.

Podobnie może być z malarnią, która – istotnie ograniczając dotychczasowe emisje niezorganizowane – stanie się ofiarą braku umiejętności rozmowy. Mieszkańcy mają prawo czuć się oszukani także dlatego, że inwestycję już rozpoczęto, i to mimo braku decyzji środowiskowej! Tym bardziej można mieć poczucie, że wszystko już zostało postanowione.

Ja także nie czuję się przekonany co do deklaracji GAiT, że po wybudowaniu zajezdni na Ujeścisku Malarnia zostanie tam przeniesiona, ponieważ przeniesienie to koszt – jak zadeklarowano „kilku-kilkunastu tysięcy”. Kwota ta wydaje mi się szokująco niska, nawet w obliczu przeniesienia całej hali w segmentach i dopóki nie poznam analiz ekonomicznych, nie będę mógł w nią uwierzyć. Boję się scenariusza, w którym po takiej analizie koszt przeniesienia wzrośnie przynajmniej o rząd wielkości i tym samym malarnia zostanie na Strzyży na stałe, bo nie będzie środków na przeprowadzkę.

Sprawa ta dobrze pokazuje, jak wielkim taktem trzeba się wykazać, lokując inwestycję w środku zwartej zabudowy – do zajezdni przylega bezpośrednio z jednej strony szkoła (sąsiadują bezpośrednio murem), z drugiej przedszkole, z pozostałych – budynki mieszkalne. A przecież jest to osiedle o szczególnej wrażliwości na zagrożenia katastrofami, skoro wciąż żywa jest pamięć o katastrofie z 1995 roku. Niestety, tego taktu i wrażliwości zabrakło miastu i jego spółce.

Dziękuję Michał Przybylski za nieoceniony wkład merytoryczny.

Poniżej zapis spotkania (bez kilku pierwszych minut poświęconych na powitanie i końcówki, kiedy trwała już tylko kłótnia)

https://soundcloud.com/tomasz-larczy-ski/glos-180611

Tomasz Larczyński